Data rozpoczęcia: 08.12.2012
Oficjalne poświadczenie autentyczności eksponatu z kolekcji baronów di San Carlo w Trapani, wraz z opisem sekcji ciała „dzikiego męża z San Vito Lo Capo”, dokonanej przez Don Venerando Bertone, prywatnego lekarza hrabiny Concettiny Crapanzano, datowane pomiędzy rokiem 1645 a 1652 (poświadczona śmierć Bertone)
W roku pańskim 1645, kiedy królem Hiszpanii, Neapolu, Sycylii i Portugalii był miłościwie nam panujący Filip IV, wicekrólem Sycylii – don Pedro Fajardo de Zúñiga y Requesens, markiz de los Vélez, ja, Venerando Bertone, pozostający w służbie hrabiów Crapanzano, wezwany zostałem dnia 8. kwietnia o godzinie czwartej po południu do domu własnego aptekarza Onofria Fisauli tuż przy przebudowywanym właśnie kościele del Purgatorio.
Data rozpoczęcia: 05.12.2012
Opisanie Grand Tour do Italii pana Tristrama S., gentlemana, w roku 1765, dokonane przez jego kamerdynera, pana L. S.: lista przedmiotów, zabieranych w podroż (reszta „Opisania” niestety uległa zniszczeniu)
[…]
38. Puzdro obite skórą, w którym znajduje się serwis porcelanowy niemieckiej roboty na osób sześć, jako to dzbanek jeden, mlecznik jeden, cukiernica jedna, spodeczków sześć, filiżanek sześć, umieszczonych w stosownych kieszonkach, w wieku zaś taca jedna, duża, z zagłębieniami na naczynia, wszystko kunsztownie malowane w sceny z dworu cesarza chińskiego.
Data rozpoczęcia: 04.12.2012
396 r. p.n.e., Zofir, niewolnik, składa zeznanie przed sądem w Turioj (Magna Graecia, dzisiejsze Thurio w Kalabrii)
Ja, Zofir, pelazgijski niewolnik i sługa Herodota Karyjczyka z Halikarnasu, klnę się przed czcigodnym sądem na Demeter, Heliosa i Hadesa – którzy, jeśli kłamię, niech ukarzą nie tylko mnie, ale i wszystkich moich krewnych bliższych i dalszych do trzeciego pokolenia, a także zniszczą każdą rzecz, która jest w moim posiadaniu; jeśli zaś mówię prawdę, niech wynagrodzą mi to swoją opieką na stare lata – że pan mój, Herodot, syn Lykysesa, nie został pochowany ani, jak twierdzą niektórzy, w Pelli macedońskiej, ani, jak utrzymują inni, tu, w Turioj, na agorze, ani, jak upierają się jeszcze inni, w grobowcu Tukidydesa w Atenach. Co wiem najlepiej, bom sam go zakopywał.
Data rozpoczęcia: 03.12.2012
Maximilian Aue, oficer, odnajduje notatki na marginesach jednego z raportow Eichmanna wiosną 1943 roku – fragment wykreślony przez Jonathana Littella w ostatecznej redakcji „Menueta (ronda)”, V rozdziału „Łaskawych” (s. 585 wydania polskiego)
[...]
Eichmann dotrzymał słowa: po powrocie z Lichtenfelde późnym popołudniem zastałem na biurku grubą zapieczętowaną kopertę z napisem GEHEIME REICHSSACHE! Zawierała plik dokumentów z napisanym na maszynie listem; było też odręczne zaproszenie Eichmanna na następny wieczór. Przekładając papiery z koperty do teczki zauważyłem, że jedna ze stron raportu, dotyczącego problemów z wywiezieniem Żydów z Chorwacji, jest cała pokryta drobnymi naduszeniami; musiała leżeć pod cienką kartką, na której Eichmann coś notował, mocno dociskając pióro, czy raczej twardy ołówek. Wyjąłem ją i, wodząc palcami, unosząc pod słońce chłodnego popołudnia, wreszcie tak układając, by światło i cień możliwie najdoskonalej podkreśliły dukt pisma, usiłowałem odczytać kolejne słowa.
Data rozpoczęcia: 02.12.2012
Stela z inskrypcją runiczną z Jaren w okręgu Rogaland (pierwsza ćwierć XI wieku), wg katalogu wystawy „Runy. Pismo tajemnic” w Kulturhistorisk museum w Oslo
Kamienna stela, znaleziona w piasku przy brzegu jeziora Mosvatnet w marcu 1967 roku przez parę ornitologów, rozbijających swój namiot na plaży, wzbudziła ogromne zainteresowanie wśród badaczy i, zarazem, trwające wiele lat polemiki – głównie za sprawą rozległych uszkodzeń, które prowadziły do rozbieżnych odczytań tekstu. Po niemalże pół wieku mamy do czynienia z trzema głównymi interpretacjami inskrypcji runicznej z Mosvatnet. Zasadniczy układ ocalałych runów nie podlega większej dyskusji i powszechnie się przyjmuje, że wygląda mniej więcej tak:
[...]I[...]SYN[...]R[...]D[...]R[...]CY[...]REN[...]ND[...]WCALY[...]CIE
SLAWNYBOHA[...]NABOZNYWY[...]AWCABOG[...]DYN[...]HOR
[...]B[...]URA[...?]DO[...]YNA[...]DOGR[...]LAN[...]DZIE[…?]LI[...]OSADZIL.
Data rozpoczęcia: 29.11.2012
Paszkwil „Na luterskich niedowiarków, co z relikwii świętych kpili nieprzystojnie”, autor anonimowy (przypuszczalnie kaznodzieja z Bawarii), w drukarni Johanna Spiessa we Frankfurcie nad Menem, MDLXXXIII
[...]
Był też pewien kacerz luterski, rodem spod Augsburga, który w handlu znaczne zdobył majętności, im zaś był bogatszy, tym serce w nim bardziej twardniało, tym mniej wnikała w nie święta krew Chrystusa Pana Naszego, a wraz z nią umiłowanie bliźniego i litość dla ubogich. Przeto mówili niektórzy, że z samym diabłem pakta zawarł tajemne, ilekroć bowiem trzech czy czterech kupców augsburskich we wspólną wyprawiało się podróż, albo, spławiwszy towary aż do morza, załadowało je na statki, by z tym większym zyskiem sprzedać swoje dobra w dalekich krajach, on jeden zawsze wracał z pomnożonymi kapitałami, tamci zaś, czy to od zbójców na drogach, czy od srogich nawałnic wielce turbowani, w bramy miasta rodzinnego wwozili jeno puste sakwy i wielką żałość. W młodości litosny dla wszelkiej nędzy ludzkiej i raczej chętniejszy, by samemu stracić, niż nieszczęsnego ukrzywdzić, z wiekiem nie tylko nie miał żadnego zrozumienia dla tych, którym Fortuna mniej była łaskawa, ale i, jak się zdało, dręczył ich ze szczególną zaciętością i w większą jeszcze nędzę wtrącał, czy to kupując od nich ostatnie sprzęty po paskarskich cenach, czy to brukając palce i sumienie lichwą. A skoro już obrał ścieżkę nieprawości, szedł nią pewnie, jak prawy idzie ścieżką prawości, aż zupełnie, jak się zdało, wyrzekł się zbawienia, przyjmując plugawą herezję lutrowską miast nauki chrystusowej. Przy czem mówił: „Patrzcie, oto serce odmieniłem, a Pan Bóg ma mnie bardziej w swojej opiece, skoro przez te lata kapitały moje pomnożyłem po trzykroć.” Jednak nie boskiej opiece to zawdzięczał, a, przeciwnie, temu, że z podszeptów szatańskich żadnego względu nie miał na ludzkie cierpienie.